Dzikie Chiny - ciekawe fakty

Natural History

Szesnaście miesięcy zdjęć i ponad 800 tysięcy kilometrów podróży do pięknych i odległych miejsc – tyle było trzeba, żeby w Dzikich Chinach unieść zasłonę skrywającą ten najbardziej tajemniczy i fascynujący kraj świata. Oto garść ciekawostek.

Steve Coats

Kraj kontrastów

Gdy próbuje się nakreślić portret Chin, pojawia się obraz pełen kontrastów. Jak mówi Phil Chapman, producent serialu: „Chiny mają dwa oblicza. Wschodnie wybrzeże to rozwijające się miasta i zaawansowany technologicznie przemysł. Gdzie indziej znajdujemy krainę niemal średniowieczną, z chłopami żyjącymi blisko natury”. W Szanghaju szybko rozwija się budownictwo, by przygotować miasto na największą w historii migrację ludności. Przewiduje się, że w ciągu następnej dekady ponad 300 milionów ludzi przeniesie się do miast na wschodzie kraju. Na terenach wiejskich można zobaczyć tradycyjne relacje z naturą - obserwujemy rybaków posługujących się kormoranami i rolników uprawiających ryż w tropikach południowych Chin oraz pasterzy reniferów i Kazachów polujących z orłami na dalekiej północy.

Ptaszek na celowniku

Sfilmowanie błyskawicznego ataku mokasyna dalekowschodniego na przelatującego ptaka to nie lada wyzwanie. Nie ma szansy na próbę generalną ani sygnału, kiedy nastąpi uderzenie, a sam atak trwa zaledwie ułamek sekundy. Jedynym rozwiązaniem było użyć kamery nagrywającej 2000 klatek na sekundę. Dzięki temu udało się uzyskać zapierającą dech sekwencję, która po 80-krotnym zwolnieniu pozwala obserwować, jak niesamowity refleks pomaga ptakowi uciec przed wężem.

W poszukiwaniu złotego runa

Przypuszcza się, że legenda o złotym runie zainspirowana była opowieściami o przepięknym futrze złotego takina. Jednak uchwycenie na filmie tych unikających człowieka stworzeń okazało się wyczynem, którego nie powstydziliby się Argonauci. Filmowcy przez osiem dni prowadzili poszukiwania, wędrując w dół i górę stromych urwisk. Na szczęście ich wysiłki zostały nagrodzone niezwykłym widokiem – dwa samce w rui zderzały się głowami z przypominającym wystrzał odgłosem, który słychać było z odległości prawie kilometra.

Nieśmiali mieszkańcy Shangri-La

Pandy małe z okolic Shangri-La są ładne i fotogeniczne, ale unikają kamery. Te zwierzęta prowadzą samotniczy tryb życia w wysoko położonych lasach, na odległych i stromych stokach górskich. Niełatwo je było sfilmować. Producent serialu opowiada: „Może raz, przez jakieś 10 minut, mieliśmy dobrą okazję do zdjęć, co przełożyło się na zaledwie dwie minuty czasu na ekranie”. Gdy mamy do czynienia z jednym z najładniejszych zwierząt na świecie, dobre i dwie minuty.

Wodne harce

W odległych zakątkach, takich jak głębokie doliny w prowincji Junnan na południowym zachodzie kraju, nadal żywe są dawne tradycje. Lud Dai nazywa siebie „ludźmi wody”, a w ich kalendarzu bardzo ważne miejsce zajmuje święto wody obwieszczające nadchodzącą porę monsunową. Ekipa Dzikich Chin trafiła w sam środek największej w kraju wodnej bitwy.

Niewidzialni przez całą dobę

Jedna z podstawowych zasad kręcenia filmów przyrodniczych wymaga, by zawsze odpowiednio się maskować. Ale zasady musiały pójść w zapomnienie podczas filmowania antylopy cziru na Płaskowyżu Tybetańskim. Po czterech dniach aklimatyzacji na wysokości 5 tysięcy metrów nad poziomem morza okazało się, że aby znaleźć cziru, trzeba poczekać, aż temperatura spadnie do minus 30 stopni Celsjusza i lokalne drogi zamarzną na kość. Gdy ma się na sobie osiem warstw ubrań i taszczy ciężki sprzęt, raczej trudno wtopić się w otoczenie. Na szczęście samce cziru w rui tak były zajęte swoimi popisami, że nie zwróciły szczególnej uwagi na filmowców.

Jaskółczy sygnał

Zgodnie z odwieczną tradycją sadzenie ryżu w południowych Chinach rozpoczyna się z chwilą, gdy na wiosnę pojawią się pierwsze jaskółki. Ale to, co dla kogoś z zewnątrz może wyglądać na przesąd, może jednak mieć głębszy sens. Jak opowiada producent serialu Phil Chapman: „Może nie jest to dokładna metoda naukowa, ale zgadywanie też nie.” Przybycie jaskółek sygnalizuje, jaki będzie się sezon zbożowy, więc zaczynanie w tym momencie kalendarza ma sens.

Rozpasane pandy

W filmie o Chinach nie mogło oczywiście zabraknąć słynnej pandy wielkiej. Autorzy serialu chcieli sfilmować te zwierzęta w czasie godów. Ale to nie taka prosta sprawa, bo samice są aktywne seksualnie tylko przed dwa dni w roku, a do tego odpowiedni nastrój mają tylko przez kilka godzin dziennie. Skąd więc wiadomo, gdzie i kiedy włączyć kamerę? „No cóż... Samce pandy robią dużo hałasu, bardzo ryczą, więc po odgłosach można się zorientować, gdzie znajdziemy samice” – opowiada producent. Słowem – trzeba iść za głosem natury!

Mały problem

Żaby to popularni mieszkańcy chińskich poletek ryżowych, więc oczywiście i one znaleźć się musiały w serialu. Filmowcy chcieli zaobserwować ich obyczaje godowe, ale okazało się, że na miejscu brakuje wiarygodnych informacji przyrodniczych i nikt nie potrafi wskazać dobrego miejsca do filmowania. Producent Phil Chapman całymi dniami chodził po poletkach, nasłuchując odgłosów żab. Co prawda mnóstwo żab można było znaleźć na lokalnym targu, ale, jak twierdzi Phil, w związku z perspektywą wylądowania w garnku „raczej nie były w nastroju do zalotów”.

Zbyt dzikie

Niektóre zachowania zwierząt były zbyt trudne do sfilmowania w naturalnych warunkach, więc stworzono kontrolowane warunki umożliwiające podglądanie ich życia. Aby zdobyć ujęcia z życia bambusowców, zbudowano w studiu filmowym system podziemnych nor ze szklanymi ściankami. W naturalnym środowisku tych zwierząt nory są kompletnie ciemne, więc nie dałoby się wykonać zdjęć bez zakłócania spokoju ich mieszkańców. Kiedy indziej nie opłacało się transportować szybkich kamer na odległe stanowiska na Mount Evereście, by sfilmować w zwolnionym tempie skaczące pająki, więc na planie w studiu sfilmowano gatunek blisko z nimi spokrewniony.