Wywiad z Dara O'Briain

Dara O Briain's Science Club

Kto jest Twoim autorytetem w dziedzinie nauki?

Zdecydowanie Einstein. Jest to dosyć oczywisty wybór, jednak to właśnie jego nauka była punktem zwrotnym w mojej, dawno już zakończonej, edukacji. Przysłowiowa „lampka” zapaliła mi się, kiedy wnikliwie i długo studiowałem jego Teorię Względności – krok po kroku, równanie za równaniem. Zrozumiałem wówczas, co Einstein miał na myśli, sprzeciwiając się myśleniu, że grawitacja jest pewnym rodzajem elastycznej struny, która zagina się pomiędzy ciałami i przyciąga je do siebie. Einstein opracował swoją teorię, w której twierdził, że grawitacja jest sposobem, w jaki masa zmienia przestrzeń wokół siebie. Poprzez zakrzywienie przestrzeni mniejsza masa jest więc w ciągłym ruchu w kierunku większej masy. Każdy powinien doświadczyć takiego momentu w życiu, kiedy może powiedzieć: „Tak! Teraz rozumiem!”. Teoria Względności była czymś naprawdę imponującym. Brawo Einstein!

Co według Ciebie jest trudniejsze – występy na żywo czy fizyka?

Wiele osób zadaje mi to pytanie i odpowiedź jest jedna – fizyka. Zapewne jednym z ważniejszych powodów, które zaważyły na tym, że obecnie występuję a nie zajmuję się nauką, jest to, że fizyka jest naprawdę trudna! Sami będziecie mogli zauważyć w Obłędnej nauce pewną pokorę z mojej strony i szacunek wobec osób, które zrobiły karierę właśnie w dziedzinie fizyki. Ja będąc komikiem, w bardzo wymierny sposób odczuwam korzyści ze swojej pracy. Ponadto praca w moim zawodzie nie wiąże się z samotnością – jak na przykład praca latarnika. Nie jestem też ani naukowcem czy neurochirurgiem – jestem po prostu klaunem! Dlatego z pewnością fizyka jest trudniejszym zajęciem niż bycie komikiem. Z drugiej strony, można powiedzieć, że poprzez swoją pracę, utrwalam miejsce człowieka w chaosie świata i wspieram tym samym fizyków w ich codzienności.

Jaki według Ciebie był najciekawszy wynalazek od czasu krojonego chleba?

Ciężko jest wybrać tylko jeden wynalazek, którego wprowadzenie spowodowało znaczne zmiany. Sam musisz przyznać, że osoba, która jako pierwsza „wynalazła” ogień naprawdę zapoczątkowała pewien przełom. A człowiek, który wynalazł koło? Kudos dla niego za świetną robotę! Swoją drogą, często zastanawiam się, jak wytłumaczyłbym niektóre skomplikowane zagadnienia, osobom z przeszłości. Wykorzystuję to również w czasie występów, kiedy to publiczność proponuje mi wynalazki, teorie i zagadnienia, które musiałbym opisać umysłom Renesansu. Ciekawe jest to, że bardzo często w trakcie takiej zabawy wspominany jest otwieracz do konserw czy drzwi. Myślę, że łyżka, byłaby mniej ciekawym tematem do dyskusji z gośćmi z przeszłości. Pewnie zaczęłaby się tak: „Panie i Panowie, czy macie już dość jedzenia zupy widelcem? Zapraszamy w przyszłość gdzie łyżek Wam dostatek!”.

Jaki jest najciekawszy eksperyment, który przeprowadziłeś w programie Obłędna nauka?

W czasie pracy nad programem przeprowadziliśmy kilka naprawdę interesujących eksperymentów. Na przykład mierzyliśmy prędkość światła za pomocą...sera! Jednak jeden eksperyment wyjątkowo zapadł mi w pamięć. Mianowicie, próbowaliśmy podgrzać krew, tak aby zasymulować moment, kiedy człowiek nagle znajdzie się próżni np. w przestrzeni kosmicznej. Eksperyment bardzo obrazowo pokazał, że nie skończyłoby się to dobrze. Wypompowaliśmy powietrze, aby wytworzyć próżnię i nagle...puf! Było naprawdę ciekawie.

Na jakie naukowe pytania chciałbyś uzyskać odpowiedź?

Gdybyśmy posiedli całą wiedzę, chciałbym dowiedzieć się jak rozległy jest wszechświat? Czy jest nieskończony? Czy Wielki Wybuch naprawdę się wydarzył? Czy było coś przed nim? Tak naprawdę, interesowałoby mnie wszystko, na co dziś, ze względu na najróżniejsze ograniczenia, nie możemy znaleźć konkretnych odpowiedzi. Tematy, które obecnie pozostają poza naszym poznaniem, są dla mnie najbardziej interesujące.

Kogo zaprosiłbyś na zorganizowaną przez siebie kolację?

Zdaję sobie sprawę, że nie jest łatwo, dobrać gości na przyjęcie czy kolację. Nie jestem w stanie uporać się z perspektywą Jeffersona i Konfucjusza siedzących przy jednym stole, zastanawiających się, co dostaną do jedzenia...Ponadto ludzie o wybitnych umysłach, raczej niechętnie wybraliby się na kolację z osobami, które nie odznaczałyby się tak jak oni, ponadprzeciętną inteligencją, ponieważ wciąż musieliby im pewne zagadnienia tłumaczyć. Myślę również, że tacy ludzie nie lubią być w centrum uwagi. Dlatego też, raczej nie organizuję kolacji czy przyjęć. Jednak jeśli już dojdzie do takiej sytuacji staram się, a nie siedzieć przy jakimś przesadnie mędrkującym stole. Kiedy mam wolne, wtedy po prostu odpoczywam. Jeśli zaprosiłbym innych komików, pewnie tylko nabijalibyśmy się z innych komików – ponieważ tacy właśnie jesteśmy!